RSS
niedziela, 12 września 2010
The book of my life
Z całego serca zaczynam nienawidzić Pani dr Bernadetty Darskiej(link do bloga można znaleźć po lewej stronie), przez której miliard dwieście tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć recenzji dodawanych nieprzyzwoicie często, notorycznie wydaję moje ciężko zarobione pieniądze na allegro. Albowiem książki przez Panią dr opisywane wybitnie rzadko znajdują się w bibliotece. Przynajmniej te, które mi wpadły w oko spontanicznie. Nie mam ich czasu czytać, ale zapowiadają się tak dobrze, że boli mnie jestestwo na samą świadomość, że mogłabym o nich zapomnieć i ich nigdy nie poznać. Jaram się przy tym jak nadpobudliwe dziecko, gdyż dobre książki ubóstwiam i czytać, i posiadać. Odczuwam chorobliwe podniecenie na myśl o kolejnych półkach, które zapełniają się kolejnymi pozycjami. Pragnę z całego serca posiadać bibliotekę podobną do tej z Pięknej i Bestii Disney'a. Przed chwilą zasiliłam je trylogią wampirzo-kryminalną(kryminał i fantastyka - drżę z zachwytu!) pani Huff, a już śledzę aukcje oferujące Powolną śmierć Luciany B. pana Martineza. Pominę, że mam obecnie wypożyczone książki Agatki Christie i Olgi Tokarczuk. Oraz własny bilion nieprzeczytanych jeszcze pozycji. A za chwilę, zapewne, studia moje ukochane zbombardują mnie jakimiś straszliwymi rzeczami, które z obrzydzeniem będę zmuszona wertować(kocham moje studia, ale piśmiennictwo staropolskie i oświeceniowe niestety nie wróżą niczego dobrego). Tak ciężki los mojej części jestestwa kochającej książki. Bardzo ciężki.

A bloga Pani dr porzucam na jakiś czas. Tak będzie lepiej dla mojego konta.
23:55, be-ironic
Link Dodaj komentarz »