RSS
środa, 28 listopada 2012
Kwestionariusz Prousta
Pewna Futbolowa uzupełniła i przypomniała mi, że istnieje coś takiego :) Wypełniałam ostatnio w liceum, warto uaktualnić :)

Co jest dla ciebie ideałem szczęścia?
Rodem z filozofii mojego młodszego rodzeństwa z czasów wczesnego dzieciństwa: „żeby wszyscy byli w pokoju”.

Czego boisz się najbardziej?
Straty najbliższych.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?
Spełnienie edukacyjnego celu — 5 na dyplomie magisterskim :)

Z którą postacią historyczną najmocniej się identyfikujesz?
Moje kompetencje historyczne są niewystarczające, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Ale pewnie jest to dokładne przeciwieństwo Emily Dickinson.

Którą z żyjących osób najbardziej podziwiasz?
Joannę Chmielewską.

Której cechy charakteru najbardziej w sobie nie lubisz?
Ja siebie chyba lubię generalnie. W sensie charakterologicznym.

Jakiej cechy charakteru nie lubisz u innych?
Hipokryzji i postawy wyżej sram niż dupę mam”.

Co jest najbardziej przecenianą zaletą?
Skromność.
Tu się zgadzam z koleżanką Futbolową :)

W jakich okolicznościach kłamiesz?
Gdy szukam sobie wymówki.

Jakich słów lub zwrotów nadużywasz?
Tzw. słów budowlanych. To znaczy... o wysokim ładunku emocjonalnym ;) A także konstrukcji kwiecistych.

Kiedy i gdzie byłaś najszczęśliwsza?
Płakałam ze szczęścia długo i nieprzytomnie 25 maja 2005 roku oraz gdy dostałam się na studia :) Pierwsza data jednak przebija wszystko.

Jaki talent najbardziej chciałabyś mieć?
Talent - sumienność i cierpliwość. 
Z nadprzyrodzonych(a może i nie) - umiejętność wybiórczego zapominania i latanie.

Gdyby to zależało od ciebie, w jakiej postaci byś się odrodziła?
Once again and louder ;) Choć wątpię, żeby się dało :)

Czego najbardziej żałujesz?
Jest parę rzeczy. Powiedzmy, że kilku „przyjaciół”.

Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w swojej rodzinie, co by to było?
Adresy zamieszkania ;)

Co ma dla ciebie największą wartość?
Rodzina.

Co uważasz za największe nieszczęście?
Chroniczne niezadowolenie z siebie.

Gdzie chciałabyś mieszkać?
W tej samej klatce, co od 21 lat :)

Jakie jest twoje ulubione zajęcie?
Wbrew pozorom nie są to aplikacje na facebooku i seriale, a rozmaite aktywności międzyludzkie, najchętniej na świeżym powietrzu. W szczególności na plaży w pełnym słońcu. Spacer w prawo przed siebie. No i, wiadomo, śpiewanie YNWA na Anfield.

Co najbardziej cię wyróżnia?
Głośność. Ekspansywność.

Jakie cechy najbardziej cenisz u mężczyzny?
Inteligencję.

Jakie cechy najbardziej cenisz u kobiety?
Inteligencję. Poczucie humoru i lojalność.

Twoi ulubieni pisarze?
Chmielewska, Iwasiów, Czerwiński.

Kto jest twoim ulubionym bohaterem literackim?
Joanna Chmielewska.

Czego najbardziej nie lubisz?
Ludzkości.

Co jest twoją największą ekstrawagancją?
Czerwony pokój.

Czego najbardziej nie lubisz w swoim wyglądzie?
Bryczesów i dupy ;)

Co najbardziej cenisz u swoich przyjaciół?
Odejścia od wcześniej mi znanego modelu przyjaźni.

Jak określiłabyś stan swojego umysłu?
Chaos wieczysty.

Jak chciałbyś umrzeć?
W ogóle.

Jak brzmi twoje motto?
„Jestem ponad wszystkim. Chwilami zdaje mi się, że mam rodzaj jakiegoś Nadmózgu”
11:03, be-ironic
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 maja 2012
Kultura piłkarsko-jarmarczna
Muszę przyznać, ze jarają mnie do nieprzytomności te wszystkie obrzędowe zachowania. Dusza pogańska do głosu dochodzi, każe się przebierać w stroje liturgiczne, malować na twarzy barwy wojenne i iść dumnie z pieśnią religijną na ustach. Fascynuje mnie ta kultura dziczy, gdzie intelekt schodzi na drugi plan, a emocje kotłujące się we mnie w nadmiarze mogą znaleźć w końcu ujście. Dlatego uwielbiam wszelkie Mistrzostwa. W zależności od meczu, obieram sobie tymczasowe małe bóstwo i całym sercem jestem za jego kapłanami, biegającymi po boisku wśród wrzasków swych wyznawców. Poważnie — jara mnie to skrajnie. Mam tę swoją chwilę w życiu, oddech głębszy, odpoczynek od przeintelektualizowanych sporów, rozważań, analiz, od świata podmiotu i przedmiotu, języka, którym powinnam władać biegle, a którego wciąż do końca nie rozumiem, presji otoczenia i konieczności umysłowego oddania. Mam swój czas obrzędu — dwurok liturgiczny zatacza koło, znów nadchodzi w moim życiu Święto. Pełne emocji, pełne małych radości i małych nienawiści. I choć przez resztę roku raz w tygodniu następuje moja Sportowa Niedziela, a jak i dobry los pozwoli, także w tygodniu Europejskie Nabożeństwa, to ten czas Mistrzostw jest dla mnie jak wakacje od życia. Codzienny udział w Festynie — istny odpust. I jak tego nie kochać?
14:17, be-ironic
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 października 2010
Vir honestus et bonus civis
Wczesnym przedpołudniem, pchnięta gwałtowną potrzebą choćby minimalnej aktywności społeczno-politycznej i okazaniem zainteresowania sprawami mego kraju, wzięłam udział w demonstracji mającej na celu ukazanie niezadowolenia z pracy minister Radziszewskiej. Dokładniej, był to protest przeciw trzymania na tak ważnym stanowisku kogoś tak niekompetentnego i szalenie beznadziejnego. Standardowo, przyszło ok. 50 osób.

Oczywiście była prasa, kamery, fotoreporterzy różnej maści, a że osób garstka, to na bank będę na jakimś zdjęciu. Stałam przy transparencie Partii Kobiet, bezczelnie na pokaz wystawiając Strefę Kobiet. Reklamy nigdy dość.

Organizatorzy dopuścili do głosu panią, która przeczytała „napisaną specjalnie na tę okazję” przemowę kandydata na prezydenta, pana Wijasa. Och, cóż za wspaniałomyślny człowiek, jakiż to zaszczyt, ze zechciał wykazać wsparcie w tak wyraźny sposób.

Niech wsadzi sobie swoją karteczkę w odwłok. Jakby chciał okazać solidarność, to by przyszedł, żeby przez pół godziny mrozić z nami dupę na Wałach Chrobrego. Zresztą, pan Wijas już zapowiadał swoją obecność na spotkaniu z Agnieszką Graff na Progesteronie i jakoś go tam nie widziałam. Fantastyczny człowiek.

P.S. Idąc na demonstrację, wpadłam na pomysł rozwoju działalności SK, mam nadzieję, że zostanie pozytywnie przyjęty :)
16:25, be-ironic
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 września 2010
The book of my life
Z całego serca zaczynam nienawidzić Pani dr Bernadetty Darskiej(link do bloga można znaleźć po lewej stronie), przez której miliard dwieście tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć recenzji dodawanych nieprzyzwoicie często, notorycznie wydaję moje ciężko zarobione pieniądze na allegro. Albowiem książki przez Panią dr opisywane wybitnie rzadko znajdują się w bibliotece. Przynajmniej te, które mi wpadły w oko spontanicznie. Nie mam ich czasu czytać, ale zapowiadają się tak dobrze, że boli mnie jestestwo na samą świadomość, że mogłabym o nich zapomnieć i ich nigdy nie poznać. Jaram się przy tym jak nadpobudliwe dziecko, gdyż dobre książki ubóstwiam i czytać, i posiadać. Odczuwam chorobliwe podniecenie na myśl o kolejnych półkach, które zapełniają się kolejnymi pozycjami. Pragnę z całego serca posiadać bibliotekę podobną do tej z Pięknej i Bestii Disney'a. Przed chwilą zasiliłam je trylogią wampirzo-kryminalną(kryminał i fantastyka - drżę z zachwytu!) pani Huff, a już śledzę aukcje oferujące Powolną śmierć Luciany B. pana Martineza. Pominę, że mam obecnie wypożyczone książki Agatki Christie i Olgi Tokarczuk. Oraz własny bilion nieprzeczytanych jeszcze pozycji. A za chwilę, zapewne, studia moje ukochane zbombardują mnie jakimiś straszliwymi rzeczami, które z obrzydzeniem będę zmuszona wertować(kocham moje studia, ale piśmiennictwo staropolskie i oświeceniowe niestety nie wróżą niczego dobrego). Tak ciężki los mojej części jestestwa kochającej książki. Bardzo ciężki.

A bloga Pani dr porzucam na jakiś czas. Tak będzie lepiej dla mojego konta.
23:55, be-ironic
Link Dodaj komentarz »